| Psa Urok - psy w internecie |
|
Znalazłem swój dom !!! - 17-03-2008 Wygrałem los na loterii. Jestem niewielkim kundelkiem, ubarwionym w biało - czarne łaty, mam za sobą niespełna rok życia i już spory bagaż złych doświadczeń. Moi poprzedni właściciele nie mieli dla mnie litości i najzwyczajniej w świecie wyrzucili mnie na tak zwany bruk, bo pewnie im się znudziłem lub byli mną rozczarowani gdy okazało się iż nie jestem rasowym owczarkiem czy też pięknym, wysmukłym dobermanem. Znalazłem się w obcym dla mnie otoczeniu, w obcym mieście, w miejscu gdzie nie było też dla mnie wolnego miejsca i gdzie nie wszyscy chcieli mnie w swoim sąsiedztwie widzieć. Musiałem też podjąć tam swoje pierwsze walki o przetrwanie, bo przeciwko mnie byli również moi psi rodacy, dla których byłem przecież zwykłym intruzem, który wtargnął na ich teren. I wtedy stał się prawdziwy cud - któregoś dnia gdy głód przycisnął mnie do ziemi, przystanął w pobliżu mojego legowiska taki niewielki samochód i miła pani podała mi miskę pełną jedzenia - prawdziwego, dobrego, ciepłego jedzenia, którego nikt mi nie mógł teraz zabrać, bo ona przy mnie cierpliwie stała. . I potem było tak codziennie, przez wiele wiele dni i tygodni. Ale co dobre nie mogło trwać wiecznie i gdy pewnego dnia, chroniąc się przed chłodnym wiatrem i ulewnym jesiennym deszczem, wtuliłem się pomiędzy ogrodzenie, a krzaki żywopłotu, w miejscu które upatrzyłem sobie za mój dom, spłynęła na mnie nagle struga zimnej wody wylana przez właścicielkę posesji, dla której przecież byłem też nie pożądanym gościem. Pozostawiona dla mnie przez tamtą cudownną panią miska, wylądowała w pojemniku na śmieci, co upewniło mnie, że mój lepszy czas dobiegł końca. Nie uwierzycie, ale był jeszcze ciąg dalszy tego prawdziwego cudu i obecnie mam już swój wymarzony, przepiękny nowy dom, gdzie nie brakuje mi jedzenia ani ciepłych rąk, które mnie każdego dnia głaskają i do których mogę się bez obawy przytulić. Nowa moja pani ma w swoim domu wielu innych moich krewniaków, ale pomimo to znalazła dla mnnie miejsce i myślę, a nawet jestem pewien, że kocha mnie tak samo jak tamte, które wprawdzie nie zawsze są dla mnie wyrozumiałe i przyjacielsko nastawione, ale powoli do mnie się przyzwyczajają. Wydaje mi się więc, że z pewnością wygrałem los na tej loterii życia. Ach bym zapomniał - mam teraz nowe i bardzo ładne imię "Vito" (tak jak ten Corleone), które otrzymałem ponoć w nagrodę za to, że chociaż jestem mały, byłem przecież bardzo dzielny walcząc o swój byt. Wasz szczęśliwy teraz Vito ! autor: admin |
| http://www.psaurok.com/index.php?c=open&id=5 |